Łona i Webber - Insert

Polskie rap płyty coraz lepiej się sprzedają. Niedawno pisałem, ze prawdopodobnie przyczyną tego jest dorosły już wiek słuchaczy zaczynających swoją przygodę w czasie, gdy rap wychodził z jaskiń i odrzucał maczugę w kąt. Ale czy tylko? Artyści prześcigają się w pomysłach na wydanie i promocję swoich albumów. Więc masz tu insert gdyby singla było ci nie dość, pytanie tylko, co tu jest dodatkiem, do czego.

Pisząc o słuchaczach miałem oczywiście na myśli między innymi siebie. Zaczynając słuchać tej muzyki za gówniarza, zachwycony zapewne bardziej wulgarnością i dosadnością tekstów, nawet nie myślałem o kupowaniu płyt, głównie ze względu na fundusze. W tej chwili moja kolekcja dochodzi do ok. 100 wydawnictw, z czego spora część wyróżnia się na pierwszy rzut oka. Dosłownie.

Dlaczego w ogóle o tym pomyślałem? Czwarty rok Informatyki na byłej Politechnice Szczecińskiej z powodów znanych jedynie wróżbicie Maciejowi ma w planie przedmiot Wybrane zagadnienia kultury współczesnej. W porządku, taka edukacja dla znacznej większości studentów tego kierunku jest bardziej niż wskazana, chociaż obawiam się, że tak czy siak pójdzie w las. Z drugiej strony zaliczenie wymaga niemałego wysiłku w postaci stworzenia prezentacji na jakiś kulturalny temat i przedstawienia jej podczas wykładu lub indywidualnie prowadzącej. Przez chwilę mogliśmy się poczuć jak ludzie z jakiegoś zarządzania czy innej socjologii.

Chłopaki nie zawiedli, głównymi tematami okazały się: wizualizacja danych, ezoteryczne języki programowania, demoscena czy memy internetowe. Niestety kilku się wyłamało i odważyło zaprezentować graffiti, komiksy, taniec czy bodypainting. Bezeceństwo istne. Gdzieś tam nawet słyszałem o wzorach na kaskach hokeistów, czy doszła do skutku, nie wiem.

Domyślenie się mojego tematu wymaga boskiej wręcz umiejętności dedukcji, mając na uwadze to, o czym piszę we wstępie. Jednakże szarpnąłem się na wymyślną nazwę zaczerpnięta z zagranicznej Wikipedii – Cover Art. Z przyczyn osobistych samej prezentacji nigdzie nie mam zamiaru umieszczać, ale komentarz do niej to już co innego.

Ja wiedziałem, że ten rynek jest przesiąknięty oryginalnymi pomysłami, ale zagłębienie się w temat zaskoczyło niczym niemiecki pancernik pod Westerplatte. Ogólnie zrobiłem stopniowy podział zaczynając od samych okładek, idąc przez coś więcej niż okładki, a na czymś więcej niż coś więcej kończąc. W pierwszej części znalazły się obrazki mające bezpośredni związek z tytułem (manekiny z Zamachu… Mesa, Te-Trisowe Dwuznacznie czy Cztery i pół schodka u Łony), nawiązania do innych… rzeczy (Zapiski… Eldoki i Koran, EP+ Grammatika z książką od polskiego oraz 1980 Ostrego, jako wariacja na temat dosyć popularnego zdjęcia rapera z sesji do HollyŁódź) i pozostałe ciekawe (Połącz kropki Afro Kolektywu bądź też dwuczęściowa okładka WWO).

Następnie pojawiły się albumy, których ciekawy patent nie kończy się na froncie. Dwie płyty O.S.T.R.a (Ja tu tylko sprzątam i O.C.B.) po rozłożeniu książeczki ukazują plakaty będące kontynuacją samej okładki. Szczególnie warta uwagi jest ta druga, gdzie Forin (projektowanie.org, ten człowiek wykonał połowę prac tu opisanych) narysował wszystkich uczestniczących w powstawaniu krążka. Uwagę zwrócili także Łona i Webber, wciskający nam Absurd i nonsens, głównie przez komiks Marka Raczkowskiego. Do tego Superextra płyta WdoWy w kosmicznym klimacie, gdzie nie obyło się bez kilku sztuczek. Autor grafiki (Artur Hilger) między innymi ukrył w pewnym miejscu zdjęcie USG swojego dziecka, a poza tym w wersji 2cd wyciągając Mixtape-Wu zdejmujemy hełm rysunkowej raperce.

Z rysunkowych patentów znany jest jeszcze LisKula, czyli człowiek, który przyozdobił digipacki między innymi Małpie oraz raperowi Solar/Białas. Kilka numerów o czymś utrzymane w klimacie miejskiej komunikacji przedstawia małpę w tramwaju trzymającą płytę Big L’a, a tracklista jest w formie rozkładu jazdy. Z ostatniej ławki z kolei jak wskazuje sama nazwa nawiązuje do czasów szkolnych, a tytułowa ostatnia ławka w klasie została zastąpiona ławką osiedlową. Bardzo przyjemne.

Coś jeszcze? Oczywiście. Te-Tris poleciał z mapą lotnisk na świecie, każdemu przypisując inny kawałek z płyty, a na jednej ze stron książeczki jest fragment biletu z wyraźnym from-to gdzie zresztą raper składał podpisy dla zamówień preorderowych. Ostatni w tej kategorii pojawił się Medium i jego Teoria równoległych wszechświatów, czyli piękna stylizacja na starą książkę do fizyki, nawet zacieki w rogach się pojawiły.

Czas na najciekawszy rozdział. Wspomniany kilka linijek temu Tet ma na swoim koncie Mixtape nagrany na bitach Jaya, co automatycznie uniemożliwiało mu sprzedaż owego. Obszedł to w sprytny sposób sprzedając kalendarz i dokładając do niego płyty. A może odwrotnie? Jak kto woli. Jego kolega z aktualnej wytwórni, czyli W.E.N.A. zabłysnął nietypowym digipackiem otwieranym na cztery strony, a na każdym skrzydełku inna litera z jego ksywki.

Jednak pierwszą taką płytą, która znalazła się w moim posiadaniu była niewątpliwie Tylko dla dorosłych Ostrowskiego. Bezprecedensowe przedsięwzięcie zapowiadane, jako płyta ze storytellingiem okraszona komiksowymi obrazkami. Na zapowiadanych atrakcjach się jednak nie skończyło. Opowieść mówiła w skrócie o Nikodemie, posiadał on płytę, której musiał się pozbyć. Zrobił to wkładając ją do innego pudełka w sklepie. Raper dodatkowo wspomina o drugim dnie. To był jeden z najfajniejszych momentów w życiu, gdy nad głową zapaliła się nagle ta żaróweczka, która kazała wytrzepać pudełko dokładniej. Czynność ta poskutkowała wypadnięciem spod tektury kolejnej płyty, stylizowanej na klasyczny CD-R. Mega akcja. Plus kilka innych smaczków jak komentarze Michała Fajbusiewicza z 997, w tym jeden mówiący, że w razie znalezienia zagubionej płyty należy skontaktować się z numerem telefonu podanym na oryginalnym krążku. Po wykręceniu spotykała nas podobno policyjna automatyczna sekretarka, niestety mnie zastała informacja o przepełnionej skrzynce.

Rok później wyszło Jazz, dwa, trzy, gdzie dodatek był równie oryginalny, a mianowicie gra planszowa sprawdzająca między innymi wiedzę o rapie, chociaż szczerze mówiąc, mimo upływu znacznego czasu od premiery, nie było mi dane w to zagrać ani razu. Prawdopodobnie przez nikłe zainteresowanie znajomych takim klimatem, no cóż, może kiedyś.

Na koniec trzy wydawnictwa wyróżniające się formą, w jakiej wyszły. Pierwsze z nich jest bezpośrednio związane z tytułowym kawałkiem.  To jest dobry kielon, Webber pomalował go ręcznie krzyczy Łona, a refren kawałka idealnie opisuje cały główny wątek dzisiejszego wpisu. Co tu dużo mówić, szczeciński duet włożył płytę w kartonowe pudełko dokładając przysłowiowy Insert w postaci kielona, chociaż podobno to nie żaden kielon tylko raczej signum tempolis.

Jeszcze dalej poszli panowie ze Streetworkerz przy wydaniu swojego albumu Streetart. Włożyli płytę plus kilka innych drobiazgów, głównie streetartowych (niemożliwe) do puszki. Do zwykłej metalowej puszki. Podobno był problem z otwieraniem jej, niestety nie dane mi było z produktem obcować.

Ostatni punkt ma może i mało wspólnego z rapem, bo jedynie wokalistę – Mielzky’ego. Props dla każdego, kto już ogarnął, że chodzi o Sekaku i ich Złą karmę. Pudełko jak od pizzy, w środku torebeczka z keczupem i majonezem, plastikowy nóż i widelec, plus tracklista w postaci ulotki zawieszanej na klamce. A no i sama płyta nie odbiegała od reszty dumnie wyglądając jak włoskie danie.

Nasuwa się momentalnie pytanie, czy naprawdę między muzyką a biznesem rośnie taka symbioza czy może jednak nie trzeba błyskotek żeby Cię zjednać i za muzyką samą ty byś jak w dym szedł? Ale odpowiedzieć każdy musi już sobie sam. Z mojej strony przyznam, że na pewno miło widzieć ciekawe rozwiązania, jednak głównie chodzi o sam fakt posiadania fizycznej wersji muzyki, która mi się podoba.



1 Komentarz do “Łona i Webber – „Insert””

  1. B.O.K. - W błędnym kole | Nie mam drobnych napisał(a):

    […] Zaczęło się od zaliczenia z Wybranych zagadnień z kultury współczesnej, o którym to wspominałem ostatnio. Zaliczenie o tyle ciekawe, że liczyłem na zaskoczenie w kwestii podejścia ze strony […]

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *