Ten Typ Mes - "Tam, gdzie chcę"

W przyrodzie występują dwa główne rodzaje artystów. Jedni spotkania z fanami traktują jako zło konieczne, ustawią ich w kolejce, od niechcenia na fochu podpiszą płytę, nie odzywając się ani słowem. A drudzy?

Do tej pory pisałem o koncertach, które bywały zaszczycone moją obecnością. Od początku istnienia bloga wiele ich nie było, raptem dwa. Przede wszystkim nic poważnego się nie działo, tu w Szczecinie. A nie działo się z kilku powodów. Zamknięto SCK Kontrasty, które jako jedno z niewielu miejsc organizowało eventy z wartą uwagi obsadą. Poza tym DK Słowianin, który aktualnie jest chyba jedyną lokalizacją z w miarę regularnymi imprezami w tym klimacie, jakoś się nie angażował (a teraz wręcz przeciwnie, okres jesień-zima 2011 jest wręcz przepełniony porządnymi koncertami). Właśnie tam w ubiegłą sobotę występował Piotrek Szmidt znany szerzej jako Ten Typ Mes.

Wiem, jest wtorek, prawie środa, a ja dopiero teraz mam czas, żeby coś naskrobać na ten temat. I to też trochę bardziej z powodu możliwości szybkiej dezaktualizacji informacji we wpisie zawartych. Jaki by był sens pisać o wydarzeniu już nawet tydzień po tym jak się odbyło?

Ale do rzeczy. Wszystko zaczęło się już około godziny 17. Long Bridge Pub w centrum Szczecina. Mes miał się tam pojawić. Jakoś nigdy nie byłem przekonany do takich spotkań, głównie ze względu na to co opisałem w pierwszym akapicie. W końcu wygrała myśl a co mi szkodzi, otagowana płytka zawsze lepiej wygląda na półce. Wyjątkowo byłem dosyć punktualnie, z Zamachem i Kandydatami w kieszeni. Pierwszą rzeczą, jaką ujrzałem na miejscu były dwie panny przed wejściem wyglądające jak wyjęte prosto z jakiegoś Senso czy innego lokalu gdzie dziewczyny chcą pierścionków z kruka, DJ gra z iPoda, bo to DJ – jem piguły, a goście napinają muskuły, kiedy lecą Kanikuły. Niechętnie zapytałem, czy już się coś dzieje. W odpowiedzi usłyszałem, że Mesa jeszcze nie ma. Natychmiast albo jeszcze szybciej odszedłem na bezpieczną odległość, co by rozmowa nie zaczęła brnąć dalej – po prostu dbam o swoje zdrowie psychiczne. Cóż było robić, wyciągnąłem telefon i znalazłem kontakt pod tytułem Raca (główny prowodyr owego przedsięwzięcia, zwanego spotkaniem ze słuchaczami). Jedyne słuszne w tym momencie pytanie gdzie jest Mes? Nie powiem, odpowiedź nawet delikatnie mnie rozbawiła – Kilka minut mordo, te małe narkomany nas blokują. Fakt, marsz wyzwolenia konopi. Mogli ich tam trochę porozjeżdżać. Zapowiedziane kilka minut okazało się prawdą. O dziwo. A moje obawy wręcz przeciwnie. O dziwo również.

Tłumów nie było, rozmawiając z Racą przepuściłem ze trzy osoby. Mes dostał jakiś obiad. No kurde, trochę niekulturalnie tak teraz podchodzić. Jednak przez półgodzinną obsuwę czas już trochę naglił.
mogę przeszkodzić? pewnie, potrafię robić parę rzeczy naraz bezproblemowo. Podałem mu płyty, które położył obok talerza z gołąbkami. Ale co z tego, kiedy nie miał markera. Kulturalnie przeprosił za swoje nieprzygotowanie i zarazem poprosił o załatwienie jakiegoś narzędzia. I tu wielkie zaskoczenie na plus. Podczas pozostawiania na płytach swoich bohomazów Piotrek rozpoczął miłą pogawędkę, niby zwykły small talk o życiu, jednak zburzyło to trochę ten mistyczny mur w relacji artysta – fan. Tak, zdecydowanie Ten Typ zalicza się do drugiej grupy artystów.

Ostatni koncert Mesa w Szczecinie miał miejsce w styczniu, zorientowani szybko wydedukują, że jeszcze przed premierą ostatniej płyty, więc ten sobotni mógł pokazać naprawdę sporo kawałków, których w wersjach koncertowych jeszcze nie było mi dane słyszeć. I pokazał. Narzekałem kiedyś na to jak się ostatnimi czasy bawiłem na koncertach. Od razu zaznaczę także, że na ten przyjechałem samochodem, albowiem bezpośrednio przed jak i po musiałem załatwić sporo innych rzeczy. To automatycznie przekreśla jakikolwiek kontakt z alkoholem. I wiecie co? Można. Naprawdę można się dobrze bawić na koncercie bez wypicia ani kropli alko. Wystarczy, że materiał jest tak idealnie pasujący jak Kandydaci plus po scenie biega duet Mes i Stasiak. Wystarczy, albo jest to wymóg dla niektórych wręcz niemożliwy do spełnienia, ale chłopaki naprawdę dali radę. Paradoksalnie Zamknięcie idealnie sprawdziło się jako otwarcie koncertu, nawet mimo swojego osobistego kontekstu. To prawdziwe Otwarcie poleciało zaraz potem. Zanim znajdziemy rozbujało już publikę na maksa, a Tam, gdzie chcę było prawdziwą kropką nad i. A to był dopiero początek. Co prawda, jakby pominąć kawałki z najnowszego albumu, to koncert byłby prawie kopią poprzedniego, ale chyba nie ma nic złego w ponownym usłyszeniu ciepłych rytmów ze Spalonych innym słońcem. Jednak najlepszym momentem, co uznało zgodnie sporo osób, był numer Dwadzieścia pięć. Obaj raperzy usiedli na scenie i to samo poradzili uczynić reszcie Sali. Klimat niesamowity, szczególnie, gdy podczas refrenu puszczana z głośników K8 była praktycznie niesłyszalna przez śpiew całego tłumu okupującego podłogę.

Apel do wielu artystów jak i ludzi się za nich uważających. Bierzcie przykład z człowieka opisanego powyżej, bo jego podejście do słuchaczy jest naprawdę na najwyższym poziomie.

Dodatkowo parę dni temu ktoś gdzieś znalazł jakieś zaczepki ze strony tego poznańskiego dresika Palucha. Mes odpowiedział co prawda na FB, ale z klasą i bez spiny, szczególnie TA wypowiedź (tyle lat mija, a COMPETITION IS NONE).

A przy wypowiedziach Mesa już będąc nie mogę nie polecić jego felietonów na T-Mobile Music, które są kontynuacją działu Poglądy na stronie Alkopoligamii. Bardzo przyjemnie się je czyta, styl ostro zalatuje Bukowskim, ale mi to zupełnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie.

Jak już ostatnio wspominałem trochę monotonii się wkradło pod względem muzycznym na blogu, ok, postaram się teraz dać szanse także innym niż Piotrek.



komentarzy 5 do “Ten Typ Mes – „Tam, gdzie chcę””

  1. Janek napisał(a):

    Typa szanuję za muzykę, ale podczas Hip Hop Kempu 2 czy 3 lata temu, kiedy sprzedawał koszulki alkopoligamii przed polem namiotowym i podszedłem, żeby tylko pogadać – chamsko mnie spławił. Wtedy jakoś tylko plny miał w głowie.

  2. Łukasz napisał(a):

    Wiesz, trafiłem tutaj przypadkowo i z racji tego, iż się wkręciłem to nieuniknione, że chwytałem kolejne Twoje wpisy. No i padło właśnie na ten. Prawdę mówiąc sam byłem na koncercie Piotra. Podbiłem, podpisał płyty, wymieniliśmy dwa słowa i musiałem niestety spadać – w sumie nic nadzwyczajnego, jednak… No właśnie, jednak z artystami nigdy nie wie się w jaki sposób zaczną z fanem rozmawiać – tutaj Janek mówi o polskich złotych. Mam znajomego, który kiedyś w klubie podbił do Piotrka, by porozmawiać to ten odpowiedział, coś w stylu „Możemy pogadać, ale jak przyjdziesz z ładną panną.” – z drugiej zaś strony, inny tak zwany „homie” opowiadał mi historię jak to już niejednokrotnie wymieniany w tym poście artystę spotkali w spożywczaku i zaprosili Go na jakąś tam domówkę. Piotrek z chęcią wpadł – nie wywyższając się, siedząc, rozmawiając i popijając drinka.
    Reasumując, trudno czasem przydzielić kogoś do grupy, bo jednak zawsze padnie ten „zły” dzień lub jakiś inny powód.

  3. Fokus - "Lubisz to" | Nie mam drobnych napisał(a):

    […] A mimo to, nawet jakby grał sam podczas tej imprezy to i tak bym poszedł. Dlaczego? Odsyłam do wpisu zamieszczonego przy okazji poprzedniego występu Piotrka. Co ciekawsze, wczorajszy nie był kopią […]

  4. Zeus - "Witamy was!" | Nie mam drobnych napisał(a):

    […] Wspominałem kiedyś o felietonach Mesa na T-Mobile Music. Jak łatwo można się domyślić, nie tylko on tam pisze. W oczy rzuciła mi się zajawka felietonu Gosi Halber, znanej być może ze stacji Viva Polska. Weekendami leciał jakiś flagowy program w ramówce, który prowadziła. Lubiłem to oglądać. Ją też zawsze lubiłem. Widząc więc po dłuższym czasie tekst podpisany jej nazwiskiem nie zostało mi nic innego jak tylko go przeczytać. Co też byłoby wskazane przed dalszym czytaniem tego tekstu. […]

  5. Te-Tris - "Muzyka moja" | Nie mam drobnych napisał(a):

    […] Niby dwa razy już go na żywo widziałem, ale to było przed Lotem. Podobnie jak w przypadku Mesa, repertuar z najnowszego albumu koncertowo spisuje się… […]

Zostaw komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *